Inspiracje

Co mnie kręci, co mnie inspiruje

Inspiracje… temat rzeka. Na szczęście na blogu jest dużo miejsca, by go zgłębiać. Wszystkie części składowe życia inspirują. To bardzo fajne uczucie, pozytywnie mnie nakręca, daje mi natchnienie do pisania i nie tylko. Czuje się wtedy uskrzydlona, serio. Nie sposób ich wymienić czy wypunktować, bo każdego dnia trzeba będzie dopisać coś nowego. W efekcie lista będzie rosnąć w nieskończoność. Wystarczy, że usłyszę nowy utwór który mnie porwie, zobaczę dobry film lub po prostu poznam kogoś nowego. Możliwości jest ogrom. Nie wspominając już o podróżach i nowo poznanych (lub na nowo odkrytych) miejscach. Tutaj aż kipi od natłoku myśli. W umyśle zaczyna kiełkować potrzeba tworzenia, taka swoista burza refleksji i pomysłów. Najlepiej wystukać wszystko co kłębi się w głowie jak najszybciej, żeby nie uciekło. Wtedy powstają najlepsze, soczyste zdania, trafiające sedno. Oczywiście nie zawsze jest możliwość, ale od czego jest notatnik w smartphonie 😉 Potem wystarczy uporządkować tekst (nie wiem czy słowo „wystarczy” to dobre określenie, w zasadzie to kawał porządnej roboty), nadać mu ostateczny kształt i hop do sieci.

Wątek inspiracji rozpocznę od … ludzi. Inspirujących ludzi których warto mieć w swoim otoczeniu. Takich, z którymi relacje generują tzw. pozytywne „flow” Dają oni prawdziwy zastrzyk energii i motywacji. Świat nabiera kolorów, a przecież o to w życiu chodzi. Staram się nie kierować stereotypami (dotyczącymi Polaków, choć niestety dużo w tym prawdy, mimo wszystko) i jako idealistka wierzę, że ludzi mogą być dla siebie serdeczni, uśmiechnięci, pomocni, po prostu dobrzy. Mogą wspólnie tworzyć, śmiać się, przekraczać granice i nakręcać machinę pozytywnego myślenia. Oczywiście zgrzyty czy nieporozumienia zdarzają się zawsze, to normalne. Jednak nie ma sytuacji bez wyjścia, a wszystkie problemy można rozwiązać. Czasem nawet solidna kłótnia też dobrze robi, po burzy i grzmotach przychodzi katharsis. Wystarczy szczerze pogadać. Kształtowanie relacji międzyludzkich to kwestia nastawienia i priorytetów. Oby zawsze szły w dobrym, pozytywnym kierunku.

Od wielu lat prawdziwą inspiracją jest dla mnie moja przyjaciółka z czasów przedszkola. Po zdaniu matury wyjechała do Londynu i mieszka tam do dziś (kurcze, to już 17 lat, jak ten czas leci). Można pomyśleć typowa Polka na emigracji. Nie ona! Oczywiście początki zawsze są trudne, ale imponuje mi jej odwaga, pozytywne usposobienie, głęboka chęć poznawania tego co nowe i nieznane. Nigdy nie zapomnę, jak powiedziała mi, że wybiera się w roczną podróż dokoła świata. Szoooook. Zaczęła od Ameryki Południowej, przez Australię, skończywszy na Azji. Stany Zjednoczone i Europę też miała okazję zwiedzić. Tak w wielkim skrócie. Żyć nie umierać. Te widoki, ludzie, zwyczaje, wrażenia są bezcenne, pozostają w człowieku na całe życie. Ona jest obywatelką świata. Mogę stwierdzić to z całą pewnością. A to co zobaczyła, czego doznała pozostanie na zawsze w jej umyśle, sercu i przepięknych zdjęciach. Trochę jej zazdroszczę… Co mnie jeszcze urzeka w mojej przyjaciółce? To, że przez te wszystkie lata, w ogóle się nie zmieniła. Nadal jest ta samą dziewczyną, z którą szalałam od najmłodszych lat. Kiedy przyjeżdża do Polski, cieszę się z każdego spotkania. Nadal świetnie się rozumiemy i możemy wszystko sobie powiedzieć. Mimo, że styl jej codziennego życia znacznie odbiega od mojego (baaa, rzekłabym że to dwa skrajnie różne światy), dla nas nie ma to znaczenia. Nasze „flow” śmiga jak za dawnych lat. Cieszę się, kiedy mnie odwiedza i cieszę się, że jest. Jest naprawdę piękną, empatyczną i energiczną osobą. Zaraża optymizmem. Kobieta sukcesu, bez dwóch zdań. Ciesze się, że ją poznałam. Cieszę się, że mnie zainspirowała. No cóż, trochę dopadła mnie nostalgia, bo dawno się nie widziałyśmy. Czekam kolejnych odwiedzin i (rytualnego już) spotkania naszej starej paczki. Wtedy będzie idealna okazja, żeby zdradzić jej to, co naskrobałam wyżej. Bo chyba nigdy tego nie zrobiłam… Najwyższy czas. Ciekawe, jaka będzie reakcja.

Poruszając wątek inspirujących ludzi w pierwszej kolejności pomyślałam o przyjaciółce z czasów dzieciństwa, może dlatego, że jej życie jest ciekawe, barwne, pełne światowych smaków. Jednak muszę przyznać, że równie mocno inspirują mnie ludzie, którzy są mi po prostu bliscy (rodzina, przyjaciele), których spotykam na co dzień lub ktoś nowo poznany. Zazwyczaj decyduje o tym mały szczególik, takie światełko, które mają w sobie, które prezentują w poglądach, w postawie wobec życia, w czymś co robią. Dla przykładu: to przyjaciółka z pracy która jest silna, pewna siebie, świadoma swoich zalet mimo wielu trudności które ją spotkały. Wie czego chce od życia i odważnie po to sięga. To moje dziecko które w cudowny sposób zbudowało i wytłumaczyło maszynerię pojazdu stworzonego z lego. To koleżanka która upiekła piękne torty na urodziny swoich córek, sprawiając, że sama spróbowałam. To znajomy który porzucił kanapowy styl życia i zaczął biegać, pokonując z determinacją coraz większe dystanse i maratony. Mogłabym te przykłady wymieniać i mnożyć w nieskończoność. Na pierwszy rzut oka może wydawać się to błahe, jednak to jest „to coś”, co sprawia, że budzą we mnie pozytywne emocje, chęć działania, czasem podziw. Czerpię wtedy dobrą energię i wraca mi wiara w ludzi (niejednokrotnie ją straciłam). Pojawia się też inspiracja, żeby opisać towarzyszące mi wówczas refleksje ale często to niemożliwe. Pewnie zdarzałyby się dni, w których nie mogłabym odejść od laptopa 😉 W tym wypadku cieszę się, że po prostu tego doświadczam. To iskra, która zapala i w tym tkwi sedno sprawy. Czasem marzy mi się stan, w którym pozytywna energia między ludźmi zalewa ulice. To dopiero byłby prawdziwy efekt woooow. Tego sobie i wszystkim życzę.

W związku z powyższym tematem przyszła mi do głowy myśl, że warto powiedzieć komuś ważnemu i bliskiemu „fajnie, że jesteś”, ot tak, po prostu. Proste słowa o których tak często zapominamy. Przyznam się, że ja już zaczęłam to wdrażać i szybko otrzymałam bardzo pozytywny feedback. Życie pędzi niesamowicie i coraz częściej mam poczucie, że po drodze umyka mi to, co najważniejsze: piękno i spontaniczność codziennych relacji z najbliższymi. A może by tak ciut wyluzować i mimo ogromu obowiązków, stresu i planów pielęgnować te codzienne iskierki ? Najlepiej wdrożyć to już dziś, liczy się tu i teraz. Czasu nie można cofnąć, w tym wypadku raczej nie będzie drugiej szansy. Życie może być całkiem (jest) fajne, w pełnym znaczeniu tego słowa. „Jakie to miłe…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *