Podróże małe i duże

Halo zwolennicy biwaków! Znowu się łączymy…

No i nadszedł ten moment. Pierwszy weekend wakacji wraz z rodziną i dużym gronem znajomych, po raz kolejny udajemy pod namioty i na spływ kajakowy w Kolonowskie. Jak ten czas szybko leci, przecież niedawno zakończył się zeszłoroczny wypad. Wszystko dzieje się bardzo szybkim tempie, życie mknie jak torpeda. Ale do rzeczy. Tym razem przygotowania do wyjazdu odbyły się w nieco spokojniejszej atmosferze. W końcu nasz „biwakowy pierwszy raz” mamy już za sobą, znamy miejsce i realia. Nie walczymy już z przeprowadzką na własne „M”, nasze życie rodzinie względnie się unormowało. W tym roku postanowiliśmy kompleksowo zaopatrzyć się we własny sprzęt i akcesoria. Trochę na „ostatni moment” ale jednak. Zaopatrzeni, rozpoczynamy pakowanie i szykujemy się do drogi.

Podobnie jak ostatnim razem, biwakowe graty ledwo mieszą się do auta (nie tylko nam). Zastanawiam się, jak wypad na raptem 3 dni może generować aż tyle rzeczy. Z tyły głowy kłębią się myśli, czy aby na pewno wszystko mamy… Zastanawiam się, czy kiedyś nastąpi taki wyjazd, kiedy na szybko spakuję naszą rodzinkę bez zastanawiania się i ciągłego sprawdzania ekwipunku. Na zasadzie: wrzucam do walizki to co najpotrzebniejsze i niech się dzieje wola nieba, przecież na miejscu są sklepy! Może kiedyś to nastąpi 😉

W piątek docieramy na miejsce, rozkładamy namiot i resztę rzeczy. Okazuje się, że zarezerwowane dla naszej ekipy miejsce jest istną reklamą Decathlonu. Większość z nas, ma ten sam namiot! Aż musiałam udokumentować ten fakt na zdjęciach i filmie. Może wyślę do „Dekatka” i w ramach masowej promocji przez grupę z Rybnika i okolic otrzymamy jakąś nagrodę lub upominek? Kto wie :-)Mimo kiepskich prognoz pogody, słońce i ciepło dopisuje przez cały weekend. Znów jest okazja do kąpieli dzieci w rzecze, grillowania i biesiady do późnej nocy na świeżym powietrzu. Rozgrywamy mecz w siatkówkę (hmmmm kiedy to ja grałam ostatni raz? kilkanaście lat temu), ramiona bolą, pot spływa ale jest świetnie. Ruch to zdrowie, zdecydowanie. Piątek, piąteczek, piątunio mija bardzo pozytywnie.

Sobotni spływ kajakowy zapowiada się całkiem dobrze, poziom wody w Małej Panwi większy niż w zeszłym roku. Niestety mocno marudzące dziecko i kilka kraks na trasie, w tym dość mocne zderzenie kilku kajaków z zalaniem, sprawiają że trzeba zagryźć zęby i przetrwać. Ale lekko nie było. Wraz z starszym synem dopływam do przystani jako ostatni, zmęczona nieustanną walką o powrót do nurtu z wszystkich możliwych zarośli, ciągłym wchodzeniem do wody by obrócić kajak oraz z pęcherzami na rękach. Ale to co tam, adrenalina była a dzieciak dołączył do grupy rówieśników więc humor powoli mu powrócił. Największa atrakcją wyjazdu jest dla dzieci koczowanie przy rozpalonym grillu, wrzucanie do ognia patyków oraz inne „paleniskowe” czynności. Oczywiście wszystko pod czujnym okiem dorosłych. Na nic się zdaje się wieczorna kąpiel, gdyż nasiąkają spalenizną, brudzą się sadzą, a nawet mają wypalone dziury w ubraniach. Ehhh, no cóż, trzeba dać im trochę wolności, gdyż pilnowanie grilla dało im ogromną radość. Przecież o to chodzi. Dla pełnoletniej części towarzystwa również przychodzi czas na zasłużony chillout. Oby takie okazje bywały częściej. No cóż, chwilo trwaj…

Niedziela upływa pod znakiem pakowania się oraz korzystania po raz ostatni z dobrodziejstw, które daje przebywanie na łonie natury. Biwakowy weekend po raz kolejny uważam za udany. Nadchodzi południe, czas zbierać się domu. Po spakowaniu rzeczy i uprzątnięciu naszego obozu, żegnamy się i wyruszamy w drogę. Ale to jeszcze nie koniec atrakcji. Po zjeździe z autostrady w Gliwicach psuje na się samochód, nagle sprzęgło przestaje działać więc przezywamy krótkie chwile grozy. Na szczęście udaje nam się zjechać na pobocze! Po ponadgodzinnym awaryjnym postoju, nadjeżdża z pomocą nasz przyjaciel i holuje nas domu. Na szczęście dzieci odpływają w sen, a cały incydent dobrze się kończy. Teraz tylko uregulować zapłatę u mechanika…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *