Inspiracje

„Uszytkowe” cudeńka

Cykl poświęcony inspiracjom rozpoczynam od opisania mojej współpracowniczki z dawnych lat – Klaudii Urbańczyk. Jak wspomniałam wcześniej, zdolne i pozytywne osobowości są dla mnie ogromną inspiracją. Ponieważ moi znajomi robią na prawdę fajne rzeczy, warto pokazać je światu. Ich działania, charyzma oraz pasje dają mi duże natchnienie do tekstów i sprawiają ogromną radość. Ale wracając do sedna, poniżej przedstawiam Wam pokrótce historię kobiety, która robi cudowne „uszytki” (to jej słowo 😉) dla najmłodszych. Mówiąc wprost – szyje wyjątkowe ubranka dla dzieci (i nie tylko).

Sprzedażowy start

Klaudię poznałam dobrych kilka lat temu. Pracowałyśmy razem w znanej hiszpańskiej sieci odzieżowej. Była bardzo pracowita i sympatyczna. Odniosłam wrażenie, że ma cechy przywódcze i jej kariera nabierze szybkiego tempa. Oczywiście piszę to w bardzo pozytywnym sensie, gdyż zdarzają się ludzie (na szczęście!), którzy potrafią piąć się po szczeblach zawodowych sukcesów i być jednocześnie, fajnymi, ciepłymi ludźmi 🤗. W jej przypadku tak właśnie było, więc naszą ówczesną współpracę wspominam bardzo pozytywnie. Oczywiście jak to często bywa, nasze drogi zawodowe się rozeszły i pozostał sporadyczny kontakt. Nieliczne rozmowy przez messenger czy podczas przypadkowego spotkania. Ale od czego jest Facebook czy Instragram! Social media to ogromna kopalnia informacji. Sami wiecie jak to działa 🙈. Ponieważ mamy siebie w zaszczytnym gronie znajomych, w tle śmigały mi newsy o jej ślubie, przeprowadzce, pracy w znanym banku czy o urodzonych dzieciach. Takie sytuacje kończą się zazwyczaj miłym komentarzem i znikają z pamięci. Dopiero, gdy po jakimś czasie zobaczyłam fotki jej prac – uszytych dziecięcych ubranek lub przeróbek starych ciuchów – przypomniałam sobie coś, co wiedziałam od samego początku: o kurde, jaka ta dziewczyna jest zdolna ❗ Coś mnie drgnęło, że całkiem fajnie będzie, jeśli zostanie bohaterką mojego tekstu 💪.

Kopro dołek

Przed urlopem macierzyńskim (posiada uroczą parkę maluchów) Klaudia pracowała w znanej sieci banków. Niestety smak sukcesów w korporacji bywa często bardzo… gorzki. Ogromne parcie na realizację planów sprzedażowych i nieustanny stres mocno wypalają. Wiem to z własnego doświadczenia. Wszystko ma swoje plusy i minusy 👈👉. Z jednej strony człowiek dużo się uczy, rozwija, radzi sobie w różnych sytuacjach, idzie do przodu. Z drugiej strony, po jakimś czasie czuje się niedoceniany, przepracowany i zdaje sobie sprawę, jest już tylko kłębkiem nerwów w „korpo” dżungli. No cóż, przychodzi taki moment w życiu, że trzeba podjąć decyzję o swojej zawodowej przyszłości. Wóz albo przewóz. Ja postanowiłam rozwijać własną firmę. Mam nadzieję, że w przypadku mojej kumpeli też tak będzie i niebawem założy najbardziej prężne przedsiębiorstwo na krawieckim rynku. „Mama szyjka” pełną parą ❗ Bardzo jej tego życzę 😊.

Pasja czyni cuda

Skąd wziął się pomysł na szycie? Klaudia powiedziała mi, że od zawsze było jej pasją ale ciągle brakowało czasu. To bardzo czasochłonne i kosztowne zajęcie, a praca zawodowa oraz nieustanna gonitwa zrobiły swoje. Życie często weryfikuje nasze plany ale na szczęście zawsze jest dobry moment, by reaktywować swoje siły i zmobilizować się do samorealizacji 😊. Przełomowy okres nastał w trakcie jej pierwszego urlopu macierzyńskiego i od tej chwili ruszyła krawiecka machina. Powstały pierwsze „uszytkowe” cudeńka 👏. Świetna sprawa, kiedy mama ubiera swoje dzieciaki w modowe perełki własnej roboty 😍. Czasem zdarza się, że stworzy coś dla znajomych. Klaudia jest samoukiem, korzysta z gotowych wykrojów w czasopismach, instrukcji na blogach czy niezawodnym YouTube. Generalnie zgłębia temat we własnym zakresie, próbuje nowych form, nieustannie rozwija potencjał. Oczywiście pojawienie się kolejnego członka rodziny trochę okroił ramy czasowe na szycie ale temat nie umarł. Baaa, prężnie idzie do przodu. Praktyka czyni mistrza. A jeśli dorzucimy do niej ogrom pasji i samozaparcia, dynamit możliwości wybucha sam 💣. Po zakończeniu drugiego urlopu macierzyńskiego, Klaudia nie wyobraża sobie powrotu do korporacji. Chce realizować swoją pasję i jednocześnie na niej zarabiać. Idąc za ciosem znalazła krawiecki kurs zawodowy, pilnie chłonie wiedzę oraz szlifuje umiejętności. Ukończyła studia z zarządzania zasobami ludzkimi, a teraz będzie jeszcze miała z dodatkowy dyplom z nauki szycia. Jak sama mówi: studia z krawiectwem i nic nie łączy, no może poza chorobliwą chęcią organizacji wszystkiego dookoła – od nitki po moją niesforną modelkę. Jak widać, są punkty styczne. Własny biznes stoi przed nią otworem, mam nadzieję, że niedługo z nim ruszy. Kochana, z całego serca życzę Ci samych sukcesów, zawodowego spełnienia oraz wytrwałości 💪. Ktoś mądry kiedyś rzekł, że jeśli wybierzesz pracę, którą kochasz, nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w swoim życiu. Oby tak było w Twoim (i w moim przy okazji 😋) przypadku. Czekam na dalsze wieści i liczę na dobry rabat dla moich chłopców 😉. A jak nadejdzie już ten wielki moment, daj znak w komentarzu pod wpisem 👇. Ujawnij się i wrzucaj w sieć fotki swoich kolorowych dzieł. Są piękne ❗ Zobaczysz, że klienci będą walić drzwiami i oknami 👍.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *