Łapię życie garściami

35 lat minęło…

No i stało się. Stuknęła mi 35 wiosna więc w zasadzie przekroczyłam próg, który kwalifikuje mnie do bycia kobietą w średnim wieku. A ponieważ już bliżej mi niż dalej do magicznej 40-stki i dodatkowo zbliża się koniec roku, czas na kilka podsumowań. W zasadzie staram się ich nie robić ale skoro już przyszło mi tak długo żyć na tym świecie, zrobię mały wyjątek 😉

To stara jestem, czy młoda?

Pamiętam dobrze, jak ludzie po 30-stce wydawali mi się po prostu „staruszkami”. Osobami w kwiecie wieku, które wszystko co najlepsze mają już za sobą 😱 O matkoo, co ja wtedy myślałam, przecież to czysta młodość! Najprawdziwsza z prawdziwych, pod każdym względem. Z perspektywy czasu wiem, że bardzo często to dopiero początek drogi zawodowej czy rodzinnej. Oczywiście nie ma reguły, każdy ma swój czas ale dziś granica życiowej produktywności mocno przesuwa się w górę. Nie powiem teraz nic odkrywczego ale to nie wiek stanowi o młodości czy starości. A już na pewno nie przekroczenie umownej granicy. Bo niby kto ją ustalił? OK, metryka swoje robi, ale człowiek ma tyle lat, na ile się czuje. To ma się w środku, po prostu. Jedni powiedzą, że „życie zaczyna się po 40-stce”, a drudzy, że „jeszcze pięć lat do 40-stki. To od nas zależy, czy szklanka jest do połowy pełna, czy pusta. Ja wybieram wariant pierwszy. Wiem, że wiele już z mną ale też wiem, że wiele przede mną. Czuję, że jest OK, nawet bardzo.

Gdzie ten seksapil?

W wieku 15 lat seksapil trochę bawił, trochę szokował. W wieku 25 lat seksapil głównie wiązał się z ciałem. W wieku 35 lat seksapil jest w głowie. To, czy kobieta jest seksowna nie zależy od rozmiaru, jędrnego tyłka czy wielkości biustu. Nie żebym nawoływała, żeby przestać o siebie dbać. Wręcz odwrotnie! Ciało, forma, ciuchy i makijaż to bardzo ważna część kobiecości. Wizerunek ma duże znaczenie. Jednak chodzi o coś więcej, o coś głębiej. Jeśli nie czujesz tego w sobie, nic na zewnątrz nie pomoże. To poczucie, że jestem seksowną, pewną siebie, wspaniałą kobietą rozgrywa się w umyśle. Jeśli to czuję, jeśli to wiem, epatuję tym na zewnątrz. Im jestem starsza, im bardziej świadoma, odczuwam to coraz mocniej. I jeśli kiedykolwiek mam chwile zwątpienia wiem, że to tylko tylko spadek formy. Muszę znów go w sobie odnaleźć, obudzić. Bo go mam. Lubię go 😊 I niech wiedzą o tym wszyscy. Kropka.

Kobieta jest jak wino?

Może zabrzmi to nieco dziwnie ale zawsze podkreślam swój wiek. Baaa, jeśli poznaję nowych ludzi chce żeby wiedzieli ile mam lat, że jestem dojrzałą (powiedzmy 😎) kobietą. Moja „dziewczęca” uroda odejmuje mi lat i choć z jednej strony jest to duży atut, często mam wrażenie, że przez to nie zawsze jestem traktowana poważnie. Skąd się to bierze? Hmmm, może z faktu, że często słyszę: „Co Ty o życiu wiesz”?, „Ty masz dzieci”? etc. Tak! Mam dwoje dzieci i trochę doświadczeń życiowych na koncie. Od lat płacę rachunki i odpowiadam sama za siebie. Jestem kobietą młodą duchem ale nie nastolatką! Na szczęście mój swobodny styl bycia i dystans do siebie pozwala mi wiele sytuacji obrócić w żart. Od dłuższego czasu już z tym nie walczę, nawet mnie to bawi. Ale stawiam granice: jeśli traktuję kogoś serio, wymagam wzajemności. A co do do wina… Coś w tym jest. Im kobieta starsza, tym bardziej świadoma siebie, swojego intelektu i ciała. Im kobieta starsza, tym bardziej wie czego chce. Im kobieta starsza, tym bardziej wie czego potrzebuje i dokąd zmierza. Im kobieta starsza, tym bardziej rozkwita, pod każdym względem. Jak bukiet aromatów zamknięty w butelce, która czeka na odkorkowanie.

Nowa ja?

Nowy rok, nowa ja, znacie to? No cóż, ja też. W moim przypadku postanowienie noworoczne zazwyczaj dotyczyło diety, która trwała zazwyczaj od rana do popołudnia. Porażka pełną parą. Więc w tym roku raczej nie będzie odchudzania (choć chciałabym wytrwać bez cukru, naprawdę 😏), wystarczy, że regularnie będę się ruszać. Będzie jednak coś więcej, a mianowicie realizacja zaległych planów, celów i marzeń. Póki co, od dawna leżą zakurzone, czas więc na porządki. Jeśli do tej pory tylko je snułam, przyszedł moment żeby w końcu wdrożyć je w życie. Samo się nie zrobi. To będzie rok dużego powera, który kopnie mnie w tyłek i poniesie tam, gdzie chcę dotrzeć. Jako człowiek „czynu” wiem, że to zrealizuję, wiem, że to się spełni. Pod każdym względem, zawodowym i prywatnym. Bez walki, z prądem pozytywnych uniesień. Za rok nie chce czuć rozgoryczenia i porażki, tylko wspaniałe poczucie spełnienia. I tak właśnie będzie. Nowy rok, nowa ja.

Co mi jeszcze pozostało?

Dużo, dużo i jeszcze raz dużo. Nie ma co płakać za czasem beztroski. Każdy etap w życiu ma swój niepowtarzalny klimat. Przeszłość jest okazją do fajnych wspomnień, a przyszłość cudowną niewiadomą. Teraźniejszość to chwytanie życia pełnymi garściami. Z siłą i entuzjazmem do wszystkiego, co chce się robić. Z pozytywnym nastawieniem do ludzi. Z dużą dawką luzu i dystansu. Bez sztucznej i cukierkowej oprawy. Z całym dobrodziejstwem inwentarza. Zabrzmiało tak piękne, że musi się spełnić. No musi. Czas zakasać rękawy i do roboty 💪

Kurcze, przed 40-stką mam coraz większy apetyt na życie. Aż się boję, co będzie dalej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *